Od 5 sierpnia do 16 byłam na obozie w Chorwacji. Chciałabym Wam trochę przybliżyć ten wyjazd :)
Zacznijmy od początku ... pojechałam za sprawą mojej najlepszej przyjaciółki Ani. Chciałyśmy przypieczętować naszą 6-letnią przyjaźń, ponieważ nie będziemy chodzić do jednego gimnazjum. Uznałyśmy,że wspólny wypad na wakacje jest idealnym pomysłem. Pojechała ze mną jeszcze moja starsza siostra. No, ale jeśli podróż to i pakowanie się .__. Cały czas myślałam, że czegoś zapomnę jak to mam w naturze. Kiedy już wszystko było "zapięte na ostatni guzik" tylko czekałam na następny dzień i wyjazd. Myślałam że pójdzie to szybko i sprawnie, ale nie jeśli Aga jedzie gdziekolwiek zawsze się coś musi dziać ! Razem z siostrą pojechałam na miejsce zbiórki, gdzie okazało się że kilka uczestników oraz policja,która miała sprawdzić autokar stoją w korku z powodu wypadku. Podjęta została decyzja, że pojedziemy i w jakimś mieście sprawdzi nas najwyżej jakiś inny patrol. Podróż trwała 1 dzień, 1 noc i następnego dnia około godziny dziewiątej byliśmy w Drveniku. Prawie każdy dzień wyglądał mniej wiecej tak :
8:00 - podudka
9:00 - śniadanie
10:00 - plaża
12:30 - powrót do hotelu
13.30 - obiad
ok. 15:00 - plaża/wolny czas.
16:00 - dwa razy w tyg. basen / czas wolny
19:00 kolacja
20:00-00:00 - czas wolny - miasto
Był organizowane różne wycieczki. Ja razem z Anią oraz moją siostrą pojechałyśmy do Dubrovnika i na rafting. Z raftingu niestety nie mam zdjęć, ponieważ za ponad 100 fotek trzeba było zapłacić 100 kn. Rafting polega na tym że w 6-7 osób wraz z "przewodnikiem" pływa się przez 2,30 godziny po rzece Cetina. Najlepszy był moment kiedy zalewała nas woda a Filip (nasz przewodnik) krzyczał "BOMBA". Ogólnie Filip mówił do nas w połączeniu języka chorwackiego,polskiego,czeskiego oraz angielskiego (mniej więcej się rozumieliśmy). Na pewno tego nie zapomnę ! Do Dubrovnika pojechaliśmy dzień wcześniej. Podróż trwała ok. 3h w jedną stronę ! Byliśmy połączeni z inną wycieczką, ponieważ z naszego obozu nie było zbytnio wielu osób. Na początku wraz z panią rezydent chodziliśmy po mieście. Potem dali nam czas wolny. Wraz z Anią i Kasią poszłyśmy na lody oraz do sklepów po pamiątki. Pan,który sprzedawał lody robił z nimi róóżne sztuczki. Obracałj e do góry nogami, dawał na puste wafelki i chciał dać nam pieniądze przez szybę :D Wróciliśmy na kolacje i później chyba poszliśmy znowu na miasto. Następne dni wyglądały mniej więcej tak samo jak wspomniałam u góry. WOW ! ale się rozpisałam. Dobra. Kończąc i podsumowując : Był to świetny obóz i nigdy go nie zapomnę !